Co było to było
 
 

Jaworznickie "Czereśnie" wciąż wyśmienicie smakują

Wprawdzie w piosence "Ach panie, panowie" pojawia się GS, postaci mówią o Engelsie, a bohaterka uważa małżeństwo za burżuazyjny przesąd, ale myliłby się ten, kto uznałby, że akcja "Co było to było" – na podstawie "Apetytu na czereśnie" Agnieszki Osieckiej - rozgrywa się w czasach, gdy alkohol sprzedawano dopiero od trzynastej. W spektaklu, reżyserowanym przez Urszulę Warszawską-Adamczyk rzecz dzieje się współcześnie, tu i teraz, na dworcu w Jaworznie (u Osieckiej On i Ona rozmawiają w przedziale pociągu relacji Warszawa-Szczytno). Zmiana miejsca akcji jest bardzo dobrym reżyserskim posunięciem – dworcowa przestrzeń od razu staje się metaforą.

Jestem pod dużym wrażeniem tego, jak fantastycznie wykonawcy poradzili sobie z metamorfozami swoich bohaterów. Marlena Budak raz jest skromnie ubraną nastolatką, by po chwili wcielić się w jej zupełne przeciwieństwo - refrenistkę Monikę i przemiana ta sygnalizowana jest nie tylko za pomocą zmiany kostiumu. Dariusz Adamczyk, grający mężczyznę rodem z piosenek Jana Wołka czy Mirosława Czyżykiewicza, w ułamku sekundy staje się zakochanym chłopakiem, który chce przedstawić swoją dziewczynę rodzicom, a w następnej scenie – młodym mężem, lądującym w ramionach dziewczyny, śpiewającej w barze. Dialogi brzmiały bardzo naturalnie, słuchając rozmów bohaterów, nie miałem wrażenia, że obcuję z aktorami, mówiącymi wyuczone wcześniej kwestie. To duża sztuka.

Integralną część spektaklu stanowią piosenki. Pełnią rolę komentarzy, zastępują dialogi czy monologi bohaterów, pozwalają zajrzeć w ich myśli i uczucia, stanowią puenty scen. Utwory te znamy doskonale z wykonań Ewy Błaszczyk ("Jeżeli miłość jest"), Marzeny Trybały ("To nasze ostatnie bolero"), Krystyny Jandy ("Na zakręcie"), Magdy Umer ("Ach panie, panowie"), Krystyny Sienkiewicz i Piotra Fronczewskiego ("Nie taka znów jestem ładna") oraz Marka Richtera ("Ławeczka"). Obdarzeni znakomitymi głosami wykonawcy perfekcyjnie śpiewają i wspaniale wypadają zarówno w popisach solowych, jak i w duetach (popisowe wykonanie "Mysz ma małe"). Ucieszył mnie fakt, że "Na zakręcie" śpiewane jest bez szlochu czy drżenia głosu. Tekst Agnieszki Osieckiej jest na tyle dramatyczny, że nie potrzeba go ozdabiać tego typu zabiegami, a piosenka – paradoksalnie – zaśpiewana spokojnie jeszcze bardziej poraża. W "Co było to było" kompozycje autorstwa Janusza Bogackiego, Przemysława Gintrowskiego, Jerzego Satanowskiego i Macieja Małeckiego w aranżacji Aleksandra Brzezińskiego otrzymały drugie życie, pojawiło się w nich więcej powietrza, przestrzeni.

Powstał spektakl osadzony we współczesności, ale bohaterowie na dworcowej ławce nie wpatrują się w smartfony czy tablety (Ona czyta książkę, On – gazetę). W przedstawieniu w bardzo inteligentny sposób wykorzystano zabiegi metateatralne, pojawiają się również mające swoje uzasadnienie projekcje i nie ma tam miejsca na elementy zbędne czy przypadkowe (znaczenie mają nawet kolory poszczególnych części garderoby bohaterów). Premiera "Co było to było" miała miejsce w 2013 roku. Minęły trzy lata, a jaworznickie "Czereśnie" wciąż wyśmienicie smakują.

Tomasz Klauza



Copyright © 2012 Teatr Sztuk w Jaworznie | site created by Ramon & modified by Tomek