Leśmianowe duchy
 
 

Wśród przyjaciół

Na początku był "Leśmianowy cmentarz" – przedstawienie w łódzkim Teatrze Nowym, mające swoją premierę w 1993 roku. Reżyserem, autorem scenariusza oraz muzyki był Dariusz Wiktorowicz. Aktor zagrał również Mężczyznę w czarnym garniturze. W rozmowie z Ryszardem Klimczakiem wspominał: "Wspólnie z koleżanką Beatą Olgą Kowalską stworzyliśmy coś unikatowego jak na te czasy w teatrze i jednocześnie znakomicie odbieranego przez publiczność". Żywot spektaklu nie skończył się jednak wraz z jego zejściem z afisza – w grudniu 2001 roku w łodzkim kinie Charlie odbył się przedpremierowy pokaz jego telewizyjnej wersji, zatytułowanej "Cienie". To z niej pochodzą zdjęcia, które stanowiły inspirację dla Barbary Wójcik-Wiktorowicz i które – razem z obrazami - można było oglądać w trakcie finisażu malarstwa artystki, zaprezentowanego 6 maja w Teatrze Sztuk, a zatytułowanego "Leśmianowe duchy".

Na płótnach – Kobieta w sukni ślubnej i Mężczyzna w czarnym garniturze. Sylwetki bez twarzy. Zarysy postaci. Zjawy, błąkające się wśród nagrobków. Bardzo ciekawym pomysłem było stworzenie scenicznego odpowiednika świata, przedstawionego na obrazach. Zapadają w pamięć Ewa i Katarzyna Goławskie jako skąpane w czerwonym świetle panny młode, pięknie śpiewające "Śni się lasom las". Dariusz Wiktorowicz przypomina, że jest znakomitym wokalistą. W "Dębie" wspaniale radzi sobie z niełatwymi leśmianowskimi wersami, śpiewanymi w zawrotnym tempie, nie zapominając jednocześnie o elementach aktorskich (ilustracja, jak "upiór dębowy" "bił prawicą na lewo, a lewicą za prawo", akcent, z jakim mówi kwestie Boga). Tego wieczoru mieliśmy okazję, choćby za sprawą wiersza "Śmiercie", zobaczyć zupełnie innego Leśmiana – twórcę mrocznego i niepokojącego.

Kolejne piosenki zapowiadała główna bohaterka tego wieczoru – Barbara Wójcik-Wiktorowicz. Prowadzący spotkanie Jacek Gąsior zauważył w malarstwie autorki pokrewieństwa z twórczością Tadeusza Kantora, ona sama natomiast wspominała swoją fascynację techniką Marca Chagalla. Barbara Wójcik-Wiktorowicz opisywała w bardzo – nomen omen – plastyczny sposób swoją łódzką pracownię, opowiadała o tym, jak wygląda małżeństwo dwojga artystów, wspominała również niespodziewane spotkanie z Janem Jakubem Kolskim w trakcie kręcenia "Cieni". To była niespieszna rozmowa dwojga ludzi, którzy świetnie się znają, prowadzona w gronie przyjaciół, którzy zasiedli na widowni. Prowadzący zapowiedział, że piątkowy wieczór jest pierwszym z całego cyklu spotkań – wkrótce będą następne.

Tomasz Klauza



Copyright © 2012 Teatr Sztuk w Jaworznie | site created by Ramon & modified by Tomek