XIV stacji życia
 
 

Przypomnienie o kruchości życia

10 czerwca 2016 roku w Teatrze Sztuk odbył się wieczór poetycki Renaty Lisik, połączony ze zbiórką pieniędzy na rzecz chorego na mukowiscydozę Tomasza Karasia, a zatytułowany "XIV stacji życia". Podtytuł brzmiał "Poezja w skromnych słowach" i nie było w tym żadnej kokieterii. Renata Lisik nie chce nikogo olśnić pięknem metafory. Zamiast tego prostym językiem mówi o sprawach najważniejszych i ostatecznych. Spotkanie to nie miało nic wspólnego ze zwykłym czytaniem wierszy, był to spektakl ze światłem, scenografią i graną na żywo muzyką. Wiersze poetki ze Zgierza zabrzmiały w interpretacji Anny Gamrot i Dominika Sochy, na ekranie nad sceną wyświetlane były niesamowite rysunki autorstwa Weroniki Lisik, a grą na gitarach akustycznych niezwykły klimat tworzyli Maciej Talaga i Jacek Różalski. Kolejne teksty układały się w opowieść o Kobiecie i Mężczyźnie. Dużo w nich było samotności, bólu, łez i strachu, a żar namiętności sąsiadował z chłodem nagrobnej płyty, na której On kładł miętówki zamiast kwiatów. W jednym z wierszy Mężczyzna żegnał swoją Umarłą, w innym Kobieta była bezradna wobec cierpienia swojego dziecka. Zapamiętałem tekst o rozpaczliwej, zwierzęcej wręcz potrzebie obecności drugiego człowieka. Jedną z melodii, które usłyszeliśmy w piątkowy wieczór, był fragment "Wish You Were Here" Pink Floyd. "Chciałbym, żebyś tu była" – powtarzał z pewnością w nieskończoność Mężczyzna, otulając się szalem, należącym do ukochanej, by chociaż na chwilę poczuć ją blisko siebie. Nawiasem mówiąc, szal ten powracał w kilku innych tekstach. Niezwykle przejmująco zabrzmiał powiedziany z offu w finale wiersz "Nadzieja".

Na plakacie, zapowiadającym "XIV stacji życia", widnieje dmuchawiec, przypominający nam o tym, jak bardzo kruche jest nasze życie. Jest to prawda, której często nie chcemy przyjąć do wiadomości, boimy się jej. Wiersze Renaty Lisik pomagają chociaż trochę oswoić ten lęk.

Tomasz Klauza



Copyright © 2012 Teatr Sztuk w Jaworznie | site created by Ramon & modified by Tomek