Manewry miłosne
 
 

Orzeźwiająca kąpiel w krystalicznie czystej wodzie

Osoba Eugeniusza Bodo przeżywa dziś prawdziwy renesans. 6 marca Telewizja Polska wyemitowała pierwszy odcinek poświęconego mu serialu, wznowiono jego biografię autorstwa Ryszarda Wolańskiego, ukazała się książka Anny Mieszkowskiej "Bodo wśród gwiazd", wkrótce pojawi się kolejna (napisana przez Sławomira Kopra). Zupełnie inaczej sytuacja wygląda w przypadku dwóch pozostałych bohaterów recitalu "Manewry miłosne, czyli powróćmy jak za dawnych lat" - Mieczysława Fogga i Andrzeja Boguckiego. "Bo to się zwykle tak zaczyna" – przebój Boguckiego – można usłyszeć już chyba jedynie w trakcie koncertów Macieja Maleńczuka z zespołem Psychodancing, a nazwisko drugiego z wykonawców – mimo, iż zmarł w 1990 roku – wydaje się dziś należeć do prehistorii muzyki rozrywkowej. We wtorkowy wieczór w Teatrze Sztuk Jarosław Tyran udowodnił, że te piosenki nie mają w sobie nic z muzealnych eksponatów.

Aktor, związany z Teatrem Moich Marzeń, w trakcie koncertu rozdawał róże paniom z publiczności (recital odbywał się z okazji Dnia Kobiet), jedną z piosenek – "Jest jedna, jedyna" – zadedykował swojej ukochanej (obecnej na widowni), a wykonanie "Całuję twoją dłoń, madame" poprzedziła… prezentacja, w jaki sposób należy gest, zawarty w tytule piosenki, prawidłowo wykonywać. Było refleksyjnie ("W małym kinie", "Pierwszy siwy włos"), a za chwilę – wesoło ("O'key") i przekornie ("Nie będziesz ty, to będzie inna", brawurowo wykonane na bis "Bądź moim natchnieniem" z repertuaru Andrzeja Zauchy). Nie można nie wspomnieć o rewelacyjnie grającym zespole Retro Band, w skład którego wchodzą: Kajetan Borowski (pianino), Marcin Chryczyk (gitara basowa), Kuba Łepa (saksofon) i Damian Szajkowski (perkusja). Kwartet gra z taką maestrią, a jednocześnie swobodą, że widz ma wrażenie, iż znalazł się w jednym z jazzowych klubów w Nowym Orleanie.

"Manewry miłosne..." to niepowtarzalna okazja, by móc obcować z cudownymi melodiami i piękną polszczyzną w znakomitym wykonaniu. W czasach, gdy na ulicy stykamy się z językiem, od słuchania którego uszy więdną, w relacjach damsko-męskich praktycznie przestało istnieć pojęcie flirtu, a "miłość" i "seks" stały się synonimami, wtorkowy wieczór w Teatrze Sztuk był jak orzeźwiająca kąpiel w krystalicznie czystej wodzie.

Tomasz Klauza



Copyright © 2012 Teatr Sztuk w Jaworznie | site created by Ramon & modified by Tomek