Robótki artystyczne - warsztaty - relacja
 
 

Kolejne zajęcia to tylko kwestia czasu

Kiedy zdążymy już zużyć wszystkie papierowe ręczniki czy zjeść do ostatniej sztuki maliny z pudełka, to, co pozostało, ląduje z reguły w koszu na śmieci. Okazuje się jednak, że te oraz inne przedmioty można jeszcze wykorzystać. W jaki sposób? Tego mogły dowiedzieć się dzieci, które pojawiły się na warsztatach robótek artystycznych, odbywających się w dniach 18-24 sierpnia w Teatrze Sztuk, a prowadzonych przez Katarzynę Pokutę i Dorotę Niczke. W ciągu tych pięciu dni – w weekend nie było zajęć – uczestnicy mogli między innymi zaprojektować zakładki do książek, stworzyć kolaże, a także poczuć się choć na chwilę budowniczymi miast, latarni morskich i zamków.

Fundamenty budowli, które powstały pierwszego dnia zajęć, stanowiły wytłaczanki na jajka. Na nich ustawiano rolki po papierowych ręcznikach, które stawały się kominami, latarniami morskimi i basztami zamków. Zielona trawa? To zbyt oczywiste. W jednej z prac trawa była więc różowa, a krzaki – żółte i czarne. Drzwi z zawiasami w pudełku po malinach? Nic prostszego, wystarczy wyobraźnia i nożyczki. Użytek można było zrobić nawet z pustego opakowania po kleju w sztyfcie – wystarczyło okleić go samoprzylepnym papierem kolorowym, by stał się kominem. Nie sztuką było posklejać wszystkie elementy w całość, chodziło o to, by dopracować każdy detal. Łączono techniki i materie – w jednej z prac dwukolorowe, niebiesko-granatowe morze zrobiono z bibuły, użyto również kredek.

Drugiego dnia podstawowym tworzywem były drewniane klamerki. Kiedy w ruch poszły kredki, pisaki, foremki, klej i karton, po dwóch godzinach mogliśmy podziwiać m.in. głowę groźnego dinozaura z pyskiem pełnym ostrych jak brzytwa zębów, jajko z pisklakiem w środku, samochód z otwieranymi drzwiami, jeźdźca na koniu czy kolorową rybę.

Trzeci dzień warsztatów upłynął pod znakiem tworzenia zakładek do książek. Podstawę stanowiły przegródki z pudełek po herbacie, które pięknie ozdobiono. Pojawiła się świnka, jeż z jabłkiem na plecach, kaczka, pływająca po wodzie, ptak, siedzący na drzewie, ale także bałwan i klawiatura fortepianu.

Czwarty dzień stanowił powrót do rolek po papierze toaletowym i papierowych ręcznikach, które tym razem posłużyły do stworzenia zwierząt. Był więc słoń, tradycyjnie w kolorze szarym, ale również dwa stworzenia tego samego gatunku barwy niebieskiej. Obok nich żyrafa w gwiazdki, kolorowy wąż, niebieski królik, miś oraz czarne, białe i szare koty. Nie ograniczono się jednak wyłącznie do świata zwierząt – można było zobaczyć również bolid Formuły 1, Chińczyka, hawajską tancerkę w spódniczce z trawy, a także jednego z najbardziej znanych Pokémonów – Pikachu. Każda z prac była dopracowana w najdrobniejszym szczególe i widać było, że autorzy włożyli wiele wysiłku w powstanie tych cudeniek.

Piątego dnia polem działań artystycznych w Galerii Kameralnej wyjątkowo nie był stół, lecz podłoga. Po raz pierwszy pracowano również w grupach, a tworzono kolaże. Na jednym z obrazów pochodzące z gazety solniczki lub pieprzniczki stały się kominami, z których wydobywał się kolorowy dym (czyli różowe piórka), a rolę chmury pełnił wycięty z prasy rysunek mózgu. Na innym wodę przedstawiono za pomocą niebieskiej bibuły, resztę pracy wykonano natomiast kredkami. Na jeszcze innej z prac można było zobaczyć głowę szympansa, wyciętą z okładki "Wysokich Obcasów" (wywiad z Jane Goodall), ale obecną na obrazie już w formie artystycznie przetworzonej. Niesamowite, na ile sposobów można przedstawić na przykład słońce.

Prowadzące zajęcia nie tylko służyły w razie potrzeby pomocą, ale również same brały aktywny udział w warsztatach. Fascynacje Katarzyny Pokuty znalazły swoje odzwierciedlenie w jej pracach. Powstała więc latarnia morska, a także niemałe stado kotów – jedne czarne, inne – jak na przykład zielona kotka – posypane brokatem. Kolorowe koty wyszły również spod ręki współprowadzącej Doroty Niczke. Jej dziełem była również m.in. zakładka ze świnką, a także pomysłowy, niezwykle barwny ptak.

Z dnia na dzień na zajęciach przybywało dzieci, które okazały się nie tylko bardzo kreatywne, ale także obdarzone dużym poczuciem humoru (na przykład "Szynka Peppa" zamiast "Świnki Peppy"). W Galerii działaniom artystycznym, inkrustowanym co jakiś czas wybuchami śmiechu, towarzyszyły rozmowy na temat tego, kto posiada jakie zwierzęta, ile żyją koty i jaka jest fabuła filmu "Jak zostać kotem". Sądzę, że kolejne tego typu zajęcia są tylko kwestią czasu.

Tomasz Klauza



Copyright © 2012 Teatr Sztuk w Jaworznie | site created by Ramon & modified by Tomek