Supermenka
 
 

"Supermenka" naprawdę jest super

Każdy z nas z pewnością pamięta "Supermenkę", przebój z lat dziewięćdziesiątych z repertuaru Kayah. "Supermenka" to również tytuł monodramu w wykonaniu Jowity Budnik, granego w warszawskim Teatrze Kamienica (reżyseria Jerzy Gudejko). Sztuka, której autorką jest Dorota Macieja, uświetniła trzeci dzień XXV Spotkań Teatralnych.

Monika Szymańska to kobieta sukcesu. Szefuje stacji telewizyjnej, więc stać ją na drogi dom i markowe ubrania. Pewnego dnia jednak zostaje zwolniona. Teraz ta, która kiedyś z satysfakcją niszczyła CV swoich znajomych, sama musi przeglądać ogłoszenia o pracy. Przyjaciele dziwnym trafem przestają dzwonić, odzywają się za to bank i gazownia. W pewnym momencie bohaterka staje przed dylematem: kupić lekarstwo czy może jednak coś do jedzenia.

Monodram to wymagająca forma, zarezerwowana tylko dla najlepszych. Niełatwo, będąc samemu na scenie, skupić na sobie przez kilkadziesiąt minut uwagę widza. Sztuka ta udaje się, jeśli, jak w przypadku "Supermenki", połączymy znakomite aktorstwo ze świetnym tekstem. Jest w dziejącej się tu i teraz (spór wokół Trybunału Konstytucyjnego) "Supermence" miejsce na mocne słowa, odniesienia literackie ("Jednoroczna wdowa" Irvinga), filmowe ("Imagine" Jakimowskiego) i telewizyjne (Perfekcyjna Pani Domu) oraz drapieżność rodem z "Seksu, prochów i rock and rolla" Bogosiana. Nie sposób oderwać wzroku od Jowity Budnik, nawet, jeśli bohaterka właśnie myje podłogę mopem czy opowiada o sposobach udrażniania zatkanych rur. Bawi widzów, by po chwili wywołać na widowni ciszę (jak we wstrząsającej scenie rozmowy telefonicznej z matką, na chwilę przed podjęciem brzemiennej w skutki decyzji). Poza tym kapitalnie śpiewa przeboje z repertuaru Edyty Geppert, Anny German, Ewy Demarczyk, Michała Bajora, ABBY, Republiki i zespołu Mr. Zoob. Owacje na stojąco były więc jak najbardziej zasłużone.



Copyright © 2012 Teatr Sztuk w Jaworznie | site created by Ramon & modified by Tomek